

Obelgi zapisuj na piasku, a dobrodziejstwa na miedzi.
Obiecanki cacanki, a głupiemu radość.
Obłuda i zdrada na jeden wózek siada.
Obrazę wszyscy długo pomnimy, a o dobrodziejstwach wnet zapominamy.
Obyczaj jest starszy niż prawo.
Obżarty brzuch rozumu bystrym nie czyni.
Od białego wina nos też czerwienieje.
Oddajcie co cesarskie cesarzowi, a co boskie Bogu.
Od Fabiana i Sebastiana zima murowana.
Od języków przychodzi do mieczów.
Od Mateusza do Michała dzień się równa z nocą.
Od słowa do słowa i kłótnia gotowa.
Od świętego Marcina zima się zaczyna.
Od świętej Anki zimne noce i poranki.
Od świętej Katarzyny śnieżne pierzyny.
O dziś myśl, o jutro Pan Bóg zadba.
Ogień i afekt nigdy się ukryć nie mogą.
Ogień i woda, dobrzy słudzy, lecz źli gospodarze.
Oliwa sprawiedliwa, zawsze na wierzch wypływa.
O mądrości stanowi głowa, a nie wiek.
O pańskim obiedzie niedaleko zajedzie.
O pieniądzach się nie mówi, pieniądze się ma.
Orły latają same, a owce chodzą trzodą.
Ostrożny bywa, kto się raz oszuka.
O świętej Katarzynie pomyśl o pierzynie.
Oto macie prawdy cały wierteł z czubem, że nie można wierzyć dziewczynie przed ślubem.
O umarłych albo dobrze, albo wcale nie mówić.
Ożenił się z biedą, wziął w posagu kłopot.

