

Po zabicia muchy nie potrzeba topora ciesielskiego.
Pamiętaj człowiecze, że cię niedługo na świecie.
Pamiętaj przychodzie, żyj z rozchodem w zgodzie.
Pana za nogi, a diabła za rogi.
Pan Bóg ludziom nie dogodzi, a co dopiero człowiek.
Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.
Pan, co obietnicą płaci, szybko sługę utraci.
Panienka uparta, trzech groszy niewarta.
Pankracy, Serwacy, Bonifacy, źli na ogrody chłopacy.
Pan, który się sługi boi, za niewolnika stoi.
Panna bez posagu, jak koń bez ogona i grzywy.
Panna nie jak wino, ale jak masło, traci z upływem czasu.
Panowie i królowie daleko widzą, wiele słyszą.
Pan szczodrobliwy, sługa życzliwy.
Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek.
Pan, urząd, marszałek ma być jak kryształ.
Pańska prośba gorsza niż groźba.
Pańskie słowo więcej znaczy niż chłopskie pieniądze.
Państwo bez prawa, jako ciało bez duszy.
Patrz lepiej swego nosa niż cudzego prosa
Patrz tego, z czego masz chleb.
Październik, gdy grzmot na wschodzie naprawi, burzy nas wielkich i wiatrów nabawi.
Pewno październik nie oszczędzi pluchy, jeśli wrzesień był ciepły i suchy.
Piecz mięso, póki się ogień pali.
Pieczone gołąbki nie lecą same do gąbki.
Pieniądz jest dobry sługa, ale zły przewodnik.
Pierwsza żona od Boga, druga od ludzi, a trzecia od diabła.
Pierwszego kupca nie mijaj, pierwszemu kowalowi nie odmawiaj.
Pierwszy śnieżek w bioto pada, słabą zimę zapowiada.
Pies, co bardzo szczeka, nie bardzo kąsa.
Pies ogrodnika sam nie zje i innym nie da.
Pies szczeka, a karawana jedzie dalej.
Piękne oczy zwodzą, piękne sółwka mamią.
Pijany i dziecko prawdę powie.
Pilnuj tego, z czego chleb jesz.
Pilnuj zawsze swego, nie spuszczaj na drugiego.
Pisarz piórem machnie, sto talarów wachnie.
Pisklę w obcym gnieździe nie wychowa się,
Plotka wyleci wróblem, a wraca wołem.
Plotką świat przejdziesz, ale nie wrócisz.
Plotki roznoszą się na skrzydłach.
Pług, którym się nie orze, rdzewieje.
Po całym mieście chodzą plotki niewieście.
Początek dobry i koniec bywa podobny.
Początek każdej rzeczy jest trudny.
Początki często gorące bywają, ale do końca rzadko dotrwają.
Poczciwy człowiek żeni się wcześnie, mądry wcale.
Po czyichś plecach zawsze jest łatwiej się wdrapać.
Pod bytność proboszcza wikary nie rządzi.
Podłe zielsko wszędzie urośnie.
Po dniach Jerzego i Marka świętego spodziewaj się jeszcze wiele złego.
Po dobrej strawie, dobra woda w stawne.
Podwójnie zszyte trzyma lepiej.
Po dzieciach poznajemy, że się starzejemy.
Pogoda na świętego Mateusza cztery niedziele się nie rusza.
Po jednym włosku i cały ogon wyrwiesz koniowi.
Po jedzeniu stać albo chodzić trzeba.
Pokorne cielę dwie matki ssie.
Pokrzywa czym najzieleńsza, tym najgorętsza.
Polak, Węgier dwa bratanki: tak do szabli, jak do szklanki.
Polski most, niemiecki post, włoskie nabożeństwo, wszystko to błazeństwo.
Połóż zdrowe jabłko przy zgniłym, to wnet zgnije.
Pomyśl dobrze głowo, nim wypowiesz słowo.
Po niepogodzie przychodzi pogoda.
Po płaczu radość, a po pracy odpoczynek.
Posłać go po cebulę, a on czosnku przyniesie.
Po styczniu jasnym i białym będą w lecie upały.
Po śmiechu poznaje jeden błazen drugiego.
Po śmierci lisa kury nie płaczą.
Po świętej Brygidzie babie lato idzie.
Po świętej Dorocie wyschną chusty na płocie.
Po świętej Urszuli chłop się kożuchem otuli.
Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.
Po świętym Bartłomieju jedz kluski na oleju.
Po świętym Mateuszu zimno chodzić w kapeluszu.
Po świętym Pawle i Pietrze muchy tłuste jak wieprze.
Po świętym Wojciechu trzeba wszystko trzymać jak w miechu.
Potknąć się w mowie łatwo, trudno odwołać.
Potrzeba jest matką wynalazków.
Potrzeba nauczy szukać chleba.
Potwarz bardziej boli niż rana.
Powiedz głuchemu, nie powie drugiemu.
Powiedz mi, z kim obcujesz, a powiem ci, ktoś ty.
Poznać głupiego po śmiechu jego.
Poznać po słowie, kto ma ile w głowie.
Póki świat światem nie będzie Niemiec
Pól dobrodziejstwa jest zaraz odmówić.
Pół winy się daruje, jeśli kto sam się przyzna.
Poty dzban wodę nosi, póki mu się ucho nie urwie.
Poty krewni nas szanują, póki u nas funciusz czują.
Póty młyn miele, póki wody staje.
Późne dzieci są wczesnymi sierotami.
Późno nakryć studnię, gdy w niej dziecko utonęło.
Praca ma cierpki korzeń, ale słodki owoc.
Prawda jak oliwa, zawsze na wierzch wypływa.
Prawdę mówić, a nie obrazić, trudno.
Prawdę nad przyjaciela przedkładaj.
Prawdę żartem powiedzieć można.
Prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie.
Procesy zabierają człowiekowi czas, pieniądze, spokój i przyjaciół.
Próżnowanie w rychłą nędzę przywodzi.
Przeciwko śmierci mocy nie ma.
Przeciw prawdzie rozumu nie masz.
Przeciw wiatrowi trudno dmuchać.
Przed niskimi drzwiami uchylaj się zawczasu.
Przeszłe lata chwalimy, obecne manimy.
Przewrotna igłowa każdemu dokuczy
Przez nauki do honoru długa droga.
Przygania kocioł garnkowi, a sam smoli.
Przyjaciela trudno znaleźć, łatwo stracić.
Przyjaciel do przyjaciela idzie, choć niezaproszony.
Przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi.
Przyjaźń dwóch kobiet jest złością przeciw trzeciej.
Przyjaźń jak wino, im starsza, tym lepsza.
Przyjaźń przyjaźnią, a interes interesem.
Przyjaźń wielkiej liczby nie lubi.
Przyjaźń z fortuną na świecie chodzi.
Przyjdzie czas, przyjdzie rada.
Przyjdzie święty Józef z pomocą, porówna dzień z nocą.
Przykład dobry od starych brać należy.
Przy okrągłym stole każde miejsce pierwsze.
Przypłacisz w starości rozpustnej młodości.
Przysłowia są mądrością narodów.
Przysłowie to stare: we wszystkim mieć miarę.
Przy tym prawo, z kim gromada.
Przyzwyczajenie jest drugą naturą.
Psa głaskaj, ale kija z ręki nie wypuszczaj.
Ptaka po pierzu, wilka po sierści, a z mowy człowieka poznasz.
Punktualność jest grzecznością królów.
Pustym kieszeniom się nie kłaniają.
Pycha jest matką wszystkich grzechów.

