

Baba babę całuje, a za oczy obgaduje.
Baba bez brzucha, jak garnek bez ucha.
Baba czego nie zrobi językiem, to krzykiem.
Baba ma w sobie opałkę ognia na siedmiu chłopów.
Baba o szydle, a dziad o powidle.
Babi język i babska prawica nigdy nie zchańbią szlachcica.
Bać się trzeba trzcinie, gdy dąb wiatr wywinie.
Baran boźliwy, choć ma wielkie rogi.
Barbara mrozi, Mikołaj lód zwozi.
Bardziej boli rana od języka, niż od miecza.
Bardziej słowo zaboli, niż rana.
Bardziej zdobi karmazyn, kiedy własny, niż złotogłów pożyczony.
Bartłomieje cały wrzesień naśladuje, a z nim jesień.
Bartłomiej zwiastuje, jaka jesień następuje.
Benedykt w pole z grochem, Wojciech z owsem jedzie.
Bez chleba i bez soli zła miłość.
Bez kary dziecko się nie uchowa.
Bez mąki chleba nie upieczesz.
Bez miary lekarstwo stani się trucizną.
Bezpieczne myszy biegają, gdy kota w domu nie mają.
Bez wina panna, bez śniegu sanna, nic nie warte.
Będzie dobrze, jak złe kark złamie.
Będzie pogoda, jak się nie poleje z nieba woda.
Będziesz miał zupę, to i łyżka stanie.
Będzie ten płakał, kto się z płaczu śmieje.
Będzie też słońce na naszym podwórku.
Biada skórze, na której się pisać uczą.
Biada temu domowi, gdzie żona przewodzi mężowi.
Biada trzodzie, jeśl wilcy w zgodzie.
Biała wielkanoc mało masła zapowiada.
Białego kruka próżno człowiek szuka.
Białej głowie dość dwie słowie: będzie plotka co się zowie.
Białogłowa grzeczna, wino mocne, z najmądrzejszego uczynią głupiego.
Bieda dokuczy i rozumu nauczy.
Biedakowi brakuje chleba, bogatemu apetytu.
Bieda nigdy sama jedna nie przychodzi.
Bieda temu dokuczy, kto się za młodu nie uczy.
Biednemu brakuje wiele, skąpemu wszystkiego.
Biednemu wszędzie drzwi się ciężko otwierają.
Biedny pokarm, co nie tuczy, biedna książka, co nie uczy.
Biednemu psu dosyć kij pokazać.
Bliższa koszula ciału niż sukmana.
Błazeńska rzecz nie ma odpowiedzi.
Błogosławieństwo rodziców buduje dzieciom domy.
Bogactw przybywa, cnoty ubywa.
Bogatemu diabeł dzieci kołysze.
Bogaty się dziwi, czym się biegak żywi.
Boskie młyny pomału mielą, ale dobrze.
Boże Narodzenie po wodzie, Wielkanoc po lodzie.
Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy.
Bóg pomaga tym, co sami sobie pomagają.
Bóg wysoko, przyjaciel daleko.
Bólu niemałe ulżenie to płacz.
Brzucha słowami się nie nakarmi.
Brzuch nie może, ale oczy chcą.
But wielki skręca, mały ciśnie nogi.
Byk w oborze, deszcz na dworze.
Byłoby lato dłuższe, gdyby nie zima.
Było dwóch braci mądrych, a trzeci żonaty,
Byś swemu psu i nogi uciął, przecie on za tobą pójdzie.
Bywalec był dwa razy na wiatraku, a raz w kościele.
Bywa, że fuszer dojdzie do pieniędzy, gdy mistrz żyje w nędzy.

