

wypadku. Dziadek się śmiał, to samo miał.
Warszawiak w pracy, a wilk u pługa jedna posługa.
Warszawski trzewiczek, toruński pierniczek, gdańska wódeczka, krakowska dzieweczka.
W chałupie masz swar, nie ma co włożyć w par.
W cudzym oku źdźbło, a w swoim belki nie widzi.
W czerwcu się pokaże, co nam Bóg da w darze.
Wczorajszy dzisiejszemu dzień mistrzem
W dobrym roku lada ziemia żyzna.
W dzień Adama i Ewy daruj bliźnim gniewy.
W dzieli świętej Agaty, jeśli słonko przez okienko zajrzy do chaty, to wiosenka spogląda
Wr dzień świętej Małgorzaty pierwsze gruszki do chaty.
Wdzięczność poszła do nieba i drabinę z sobą zabrała.
Weksel, zona i dziecko nie zginą.
Więcej gość w cudzym domu przez godzinę niż gospodarz za dzien ujrzy.
Wiccej ludzi utonęło w kieliszku niż w morzu.
Wilk i złodziej po nocy wędrują.
Wisła jak Pan Bóg, jednemu daje drugiemu bierze.
Wiśnia i kobieta rumienią się, gdy dojrzewają.
W jakim cechu siędziesz, takim i będziesz,
W każdej bajce jest prawda na dni
W każdym kątku po dzieciątku, a za piecem dwa.
W krótkie dzionki października wszystko z pola, sadu znika.
W kwietniu, kiedy pszczoła jeszcze nieruchliwa, mokra wiosna zwykle bywa.
W kwietniu posuszą, nic z ziemi się nie rusza.
W listopadzie grzmi, chłop o wiośnie śni
W listopadzie grzmi, rolnik dobrze śpi.
Własny domek milszy niż cudze pałace.
W mętnej wodzie dobrze ryby łowić.
W nieszczęściu i szczęście bywa.
W nieszczęściu przyjaciela poznasz.
W nocy gody, we dnie głody, kto się żeni dla urody.
Wolę tu być pierwszy niż w Rzymie ostatni
Wolność bez prawa, szalonych zabawa.
W październiku jak liście z drzew nie spadają, będzie tęga i ostra zima.
W pierwszym tygodniu grudnia gdy pogoda stalą, będzie zima długo biała.
W Polszcze złota wolność pewnych reguł strzeż: chłopa na pal, panu nic, a szlachcica na
Wrocław, co przywieziesz, to zostaw.
Wsie chłopami stoją, nie panami.
Wsi spokojna, wsi wesoła, który głos twej chwale zdoła.
W starych jest mądrość, a w długim wieku roztropność.
W szędzie dobrze, ale w domu najlepiej
Wszędzie trzeba śmierci czekać.
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.
Wszystkie dzieci mądre, to skąd się głupcy biorąc?
Wszystkie kobiety są córkami Ewy.
Wszystkie rany mają swoje plastry
Wszystkie rzeki do morza wpadają.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy.
Wszystko przeminie, sława nie zginie.
Wtenczas róże rwać, kiedv kwitną.
W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz.
W ustach niewieścich słodycz się mieści.

